Problem pojawia się jednak, gdy uświadomimy sobie jak wiele elementów znajduje się na przeciętnej stronie internetowej – nagłówki, zdjęcia, teksty przycisków, kolory strony, rozmieszczenie elementów… to wszystko wpływa na konwersję.
Jeśli zdajemy sobie z tego sprawę, jesteśmy bardzo blisko poprawienia konwersji sklepu.Następny krok polega na nadaniu poziomu istotności każdemu z elementów. W najprostszej wersji mamy prawo zrobić listę elementów zasiłki strony i intuicyjnie nadać im oceny istotności w skali 0-10. Przykładowa lista mogłaby wyglądać tak:
Jednak intuicyjna ocena nie zawsze wystarcza, a przeważnie może zawieść. Dlatego narzędzia takie w jaki sposób np. [x] przeprowadzają badania na rzeczywistych użytkownikach strony zamiast próbować wróżyć z fusów.Jakim sposobem to działa? W [x] definiujemy kilka wersji każdego z elementów strony (np.Wybrane zdjęcia lub różne kategorie danego produktu).Jeżeli system zauważy, że bez względu na to do jakiej kategorii przyporządkowaliśmy produkt, liczba zamówień się nie zmienia, ma dowód na to, że kategoria nie ma wpływu na sprzedaż i nie ma sensu sprawdzać różnych wersji – atrakcyjniej poświęcić ten czas na testowanie różnych zdjęć.
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz